WSPIERAJĄ NAS

POZNAJEMY ZAGŁĘBIE


E-book o historii Zagłębia Dąbrowskiego:

Projekty Realizowane












Społeczność
Polecamy




Apel do mediów o uszanowanie różnorodności województwa

Strona Piotra Bieleckiego

Kącik Regionalisty

WŁODZIMIERZ WÓJCIK. MOJE REFLEKSJE PRZED WIELKĄ GRUNWALDZKĄ ROCZNICĄ
Wojciech Pudło 20.06.2010
Urodziłem się w Łagiszy, niemal u stóp malowniczej góry dźwigającej nobliwe mury będzińskiego Zamku Kazimierza Wielkiego. Nic dziwnego, że przez całe życie jestem szczególnie uczulony na historię. Patrząc z nadzieją na przyszłość, zawsze liczę się z doświadczeniami historycznymi polskiego narodu. W przeszłości bowiem można znaleźć bezcenne nauki determinujące nasze zamierzenia i marzenia. Właśnie teraz, w roku 2010 pragnę opowiedzieć o inspirującej roli wizji będzińskiego zamku w moim zainteresowaniu historią.
W tej chwili przypominam sobie wizję Grunwaldu. Oto moje wspomnienie:
W latach wczesnej młodości miałem logicznie uformowane miejsce do odrabiania lekcji oraz wielogodzinnej lektury. Prosty, drewniany stół, przykryty lnianym obrusem, stał pod ścianą kuchni. Z lewej strony, za oknem widać było kasztanowiec, który najpierw kusił bogactwem białego kwiecia, później rogatymi owocami tego swojskiego drzewa. Po prawej stronie wisiała na seledynowej ścianie reprodukcja „Bitwy pod Grunwaldem” Jana Matejki. Pod tą skromną reprodukcją przebiegała moja patriotyczna edukacja w „ciemną noc okupacji”. Grunwald, zwykła nazwa miejscowości, przez stulecia dla nas Polaków był niezwykle pojemnym symbolem, zawierającym wielkie treści historiozoficzne, poznawcze, emocjonalne zawarte w dziełach naukowych, podręcznikach szkolnych, dziełach literackich, malarskich i filmowych, ryngrafach, sztandarach, nawet różnego rodzaju bibelotach. Bardzo wysokiej klasy odznaczeniem było do niedawna odznaczenie „Krzyż Grunwaldu”, ustanowione w latach czterdziestych, w czasie wojny.
Kiedy wojska niemieckie w ramach programu „drang nach Osten” parli na Wschód, z wielką satysfakcją sięgałem po broszurowe wydanie „Krzyżaków” Sienkiewicza, aby dodawać sobie cichej otuchy. Podobał mi się szczególnie fragment opisujący sytuację po zwycięskiej bitwie Polaków i Litwinów nad butnymi Krzyżakami:
„Słońce chyliło się ku zachodowi. Spadł krótki, obfity deszcz i potłumił kurzawę. Król, Witold i Zyndram z Maszkowic gotowali się właśnie zjechać na pobojowisko, gdy poczęto zwozić przed nich ciała poległych wodzów. Litwini przynieśli skłute sulicami, pokryte kurzem i posoką ciało wielkiego mistrza Ulryka von Jungingen i położyli je przed królem, a ów westchnął żałośnie i spoglądając na ogromne zwłoki leżące na wznak na ziemi, rzekł:
- Oto jest ten, który jeszcze dziś rano mniemał się być wyższym nad wszystkie mocarze świata. […]
Tymczasem przynoszono coraz nowe zwłoki, które rozpoznawali jeńcy. Przyniesiono wielkiego komtura Kunona Lichtensteina, z gardłem okropnie mizerykordią rozciętym, i marszałka Zakonu Fryderyka Wallenroda, i wielkiego szatnego, grafa Alberta Szwarc-berga, i wielkiego skarbnika Tomasza Mercheima, i grafa Wendego, który legł z ręki Powały z Taczewa, i przeszło sześćset ciał znakomitych komturów i braci. Czeladź kładła ich jednego przy drugim, a oni leżeli na kształt zrąbanych pni, ze zwróconymi ku niebu i białymi jak ich płaszcze twarzami, z otwartymi szklanymi oczyma, w których zastygł gniew, duma, wściekłość bojowa i przerażenie.”
Po latach wracałem do tematyki Grunwaldu, tym razem czytając „Krzyżaków” wielkiego mistrza powieści historycznej, Józefa Ignacego Kraszewskiego. Wpatrywałem się w reprodukcję dzieła Wojciecha Kossaka przedstawiającego pogrom Krzyżaków.
Sięgałem też do dość podniszczonej książeczki ze „Śpiewami historycznymi” Juliana Ursyna Niemcewicza ucząc się na pamięć takich oto strof:

Już do Grunwaldu wojsko się zbliżało,
Kiedy przed królem mąż krzyżacki staje,
Trzymał dwa miecze, z postacią zuchwałą
"Mistrz mój - zawołał - teć oręże daje
"Dla lepszej w walce dzisiejszej usługi:
"Ten miecz dla ciebie, dla Witolda drugi."

"Mam mieczów dosyć, lecz i te się zdadzą
"Na karki dumnych" - Jagiełło odpowie.
"Tu wzniósłszy oczy: "O najwyższa Władzo!
"Boże, co dzierżysz w ręku ludów zdrowie,
"Błogosław w słusznym boju wojownikom,
"Daj nam zwycięstwo, zgubę najezdnikom!"
[…]
Jak czarne chmury, pędzone wiatrami,
Gdy srogim grzmotem uderzą o siebie,
Tak hufce polskie z Krzyżaków rotami
Zwarły się z trzaskiem w tej ciężkiej potrzebie,
Wre krwawa bitwa, a zawsze na przedzie
Król swych Polaków, Witold Litwę wiedzie.

Zwycięska bitwa pod Grunwaldem, którą przypominają nazwy pryncypialnych ulic, alei, placów, mostów, a także pomniki, jest przedmiotem dumy dużej części Polaków, którzy zdają sobie sprawę z tego, że była to największa bitwa średniowiecznej Europy. Sprzymierzone wojska polskie, litewskie i ruskie pod wodzą Władysława Jagiełły pokonały „krzyżackiego gada”. Wielu turystów rozpoczyna zwiedzanie Krakowa od spaceru na Plac Matejki, na którym stoi Pomnik Grunwaldzki, ufundowany w roku 1910 przez Ignacego Jana Paderewskiego. Wielu też chętnie spaceruje - u stóp Wawelu – po krakowskim Moście Grunwaldzkim. Niestety jest pewna ilość naszych rodaków, którym 15 lipca 1410 roku nie kojarzy się z nikim i niczym. Trudno rwać szaty. Bardziej sensowne jest systematyczne patriotyczne wychowanie w rodzinie. Także w szkole i organizacjach społecznych. Przypominam sobie lata mojej pracy w harcerstwie. W kodeksie honorowym Związku Harcerstwa Polskiego istniało moralne wskazanie: „Na słowie harcerskim polegaj jak na Zawiszy!” Tak. Chodzi o rycerza, Zawiszę Czarnego, człowieka honoru, który wsławił się właśnie w bitwie pod Grunwaldem. Jemu Juliusz Słowacki poświęcił dramat „Zawisza Czarny”. Utwór nie został ukończony. Lektura jego fragmentów wyraźnie wskazuje, że według Słowackiego Zawisza był symbolem wyjątkowo ofiarnej służby dla ojczyzny.
Moje okupacyjne obcowanie z Matejką, Sienkiewiczem, Kraszewskim, fragmentami pism Jana Długosza, wierszami Niemcewicza, „polskimi romantykami i neoromantykami (Wyspiański, Żeromski), wreszcie z domową legendą Józefa Piłsudskiego spowodowało, że wyzwoloną spod niemieckiej okupacji Polskę witałem nie tylko jako poraniony dramatami, jakie były udziałem naszych rodaków, ale także jako człowiek z uformowanym poczuciem świadomości narodowej.
Mając w naszym pejzażu przepyszne zamczyska, warownie i pałace, my Zagłębiacy możemy licznymi imprezami rycerskimi przybliżać – ZWŁASZCZA MŁODZIEŻY - minione dzieje polskiego oręża. W tym także chwałę GRUNWALDU.

WŁODZIMIERZ WÓJCIK
Komentarze

Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Region w pigułce
Historia
Obszar i granice
Herb i barwy
Ludzie
Legendy i podania
Muzea i galerie
Kinematografia
Ciekawostki

Kącik Regionalisty

Dołącz do nas
czyli zapraszamy
do działania

Wesprzyj
nasze
działania

Warte czytania








Nasi partnerzy




_

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
statystyka